Materiały edukacyjne: 15 listopada 2009

Młody inwestor - dziecko w huśtawce

Nowi trejderzy zazwyczaj idą za tłumem, czyli nie mają własnej koncepcji. W poszukiwaniu drogi zazwyczaj przechodzą trzy etapy w następującej kolejności:

Metoda. Pierwszym etapem jest dobrze znane poszukiwanie Świętego Graala – niezawodnego systemu inwestycyjnego. Po wydaniu worka pieniędzy na książki, seminaria i programy komputerowe, raczkujący trejder w końcu sobie uświadamia, że niezawodny system nie istnieje.

Zarządzanie kapitałem. Sfrustrowany wyrzuconymi pieniędzmi i roztrwonionym czasem, ambitny trejder zaczyna łapać, że pieniędzmi trzeba jakoś zarządzać. A to znaczy, że na poszczególne pozycje wolno ryzykować tylko niewielką procentowo część kapitału.

Psychologia. Trzecim etapem jest uświadomienie sobie, jak ważna jest psychologia – nie tylko indywidualna, ale zwłaszcza psychologia tłumu.

Znacznie lepiej byłoby przejść te etapy w odwrotnej kolejności. Potwierdzają to trejderzy, którzy przerwali na rynku nie kilka miesięcy, ale kilkanaście lat. Nowy trejder powinien zacząć wędrówkę po rynkach od etapu trzeciego wstecz.

Jeżeli więc ktoś chce się stać skutecznym trejdem, musi zrozumieć, jak wielką rolę odgrywa psychologia w jego własnych decyzjach i w decyzjach tłumu obserwującego zachowanie rynku. Otóż trejder musi pamiętać, że gdy podejmuje decyzję, logika schodzi na dalszy plan; na pierwszy wysuwają się emocje – strach i chciwość. Strach przed utratą pieniędzy i żądza pieniądza.

Kiedy ambitny trejder zrozumie wagę psychologii, łatwiej mu pojąć, dlaczego powinien mieć określoną metodę inwestycyjną. I co ważniejsze – mieć dyscyplinę, by się jej trzymać. Nowi trejderzy nie powinni zapominać, że gdy przyłączają się do tłumu, tracą własną indywidualność. Co gorsza, psychologia tłumu zaburza ich osąd, ponieważ tłum zwykle się myli. Tłum zazwyczaj sprzedaje w pobliżu dna i kupuje w okolicach szczytu.

Przechodząc do drugiego etapu, nowy trejder, który już zrozumie znaczenie psychologii, może skupić się na zarządzaniu kapitałem. To pojęcie jest niebagatelne i należy mu poświęcić nieco więcej miejsca. Mimo wszystko jednak w skrócie można powiedzieć, że chodzi o dwie kwestie: 1) ryzyko pojedynczej transakcji i 2) ryzyko procentowe całego zainwestowanego kapitału.

Wyszukując okazji, żelazną zasadą niejednego doświadczonego trejdera jest proporcja 3:1. A więc jeżeli na danej pozycji możesz stracić 500 zł, to znaczy, że spodziewasz się zyskać na niej co najmniej 1500 zł. Jeśli chodzi o ryzyko procentowe całego zainwestowanego kapitału, to trzeba przyznać rację profesjonalistom, którzy na jednej pozycji ryzykują nie więcej niż 1% do 3% całego konta. Jeżeli więc masz np. 10 000 zł, to na pojedynczej transakcji nie możesz stracić więcej niż 300 zł. Trzymanie się tej reguły nie tylko pomaga ciąć straty, gdy pozycja okaże się nietrafiona, ale też pozwala utrzymać się na rynku długi czas. Zaliczyć zyskowny kwartał to jedna sprawa, ale być na plusie rok lub dwa lata później - to już co innego.

Kiedy wytrwały trejder rozumie znaczenie psychologii i zarządzania kapitałem, powinien zaliczyć etap trzeci – wybrać metodę, określony sposób analizowania wykresów. Osobiście skupiam się przede wszystkim na analizowaniu fal Elliotta. Ale nie jest to przecież jedyny sposób badania ruchu cen. Ktoś może analizować świece, słupki albo kierować się teorią Dowa, cyklami itd. Warto pamiętać, że wybrana metoda powinna być stosunkowo prosta. Tak prosta, że dałoby się ją opisać na małej kartce papieru. Im mniej części ma jakieś urządzenie, tym prawdopodobniej rzadziej będzie się psuć.

W materiale tym wykorzystałem wskazówki Jeffa Kennedy’ego, doświadczonego analityka i trejdera z www.elliottwave.com/a.asp?url=/&cn=8ag

asp