Wiadomości: 7 grudnia 2009, 12:31
Czy Dubaj to Czarna Owca?
Termin Czarna Owca jest często używany w dzisiejszych dyskusjach o rynkach finansowych. Znaki ostrzegawcze pojawiały się przynajmniej od roku a nawet wcześniej, wiadomości przychodzące z Dubaju informują o opróżnieniach w spłacie długów na dzień 14 Grudnia.
Wszyscy wiedzieli o problemach przynajmniej od 6 miesięcy lub wcześniej. Kraj ten jest w słabej kondycji finansowej, szczególnie niewypłacalny bez wsparcia ich sąsiada Abu Dhabi.
Biznes tych dwóch krajów jest powiązany ze sobą. Nasuwa się więc pytanie czy formalne nieuregulowanie długu Dubaju spowoduję i zapoczątkuje coś większego?
Osobiście nie wierzę, iż Dubaj jest "czarną owcą", ponieważ sytuacja była to od pewnego czasu znana i ci, którzy pożyczali pieniądze wiedzieli, że będą wierzycielami i robili to na własne ryzyko. Tak czy inaczej, to co się teraz dzieje doprowadzi do wydarzeń takich jak efekt domina.
Rezultaty tych spraw nie były nam znane, ciężko było przewidzieć jak odpowiedzą na to Chiny. Nie wiemy również jakie ryzyko ponoszą amerykańskie lub zachodnioeuropejskie banki w stosunku do Bliskiego Wschodu na tym etapie wydarzeń. Możemy przyjąć, iż ryzyko, szczególnie JP Morgana, BoA i Citi jest dużo większe niż myślimy od momentu kiedy oprocentowanie w tej części świata jest dużo większe niż "norma" w USA i zachodniej Europie.
Wszystko wskazuje na to, że na jakiś czas spadek dolara został zatrzymany. W rzeczywistości problemy Dubaju znaczą niewiele dla USA. Dalsze naciski na amerykańską walutę przyjdą z Japonii. Yen jest o 8% wyżej w porównaniu do dolara, od kiedy Japończycy eksportują o wiele więcej towarów niż importują. Silny Yen im nie sprzyja, ponieważ ich produkty będą droższe w USA i Chinach: oczekujmy wiec interwencji Japonii na rynku walutowym w celu wzmocnienia pary YEN/USD.
Słaby dolar oznacza dla USA tańszą produkcję eksportową, zwiększającą deficyt handlowy i dochód narodowy brutto w bardzo fałszywy sposób. Zyski firm wyglądają fantastycznie, jeśli tylko prowadzą biznesy z zagranicą. Słaby dolar oznacza, że mogą sprzedawać taką samą ilość lub nawet mniej i kiedy te zyski zostają zamienione na dolary, wydaję się, że sprzedaż wzrosła: są to zyski Houdiniego!
Warto zwrócić uwagę na to kto wygra ten pojedynek czy inwestorzy, którzy grają na osłabienie dolara, czy może wola szefa FED Bena i Kongresu zdecydowanego na dewaluację USD, by płacić za ich zwariowaną inżynierie społeczną. Jak na razie wszystko prowadzi ich do chaosu.

dodaj swój komentarz



