Wiadomości: 13 grudnia 2009, 18:47

Co złoto, dolar i akcje mówią nam na temat rynku

Ostatnio dużo się mówi na temat odwrotnej korelacji dolara do wszystkiego innego. Tak, rzeczywiście obserwujemy taką zależność od marca 2009 roku, lecz nie będzie trwała wiecznie.

Podczas okresu 1982-2000 dolar zyskiwał na wartości, a surowce traciły. Złoto spadło w 2001 do 256$ z wartości 850$, jaką osiągnęło w szczytowym okresie w roku 1980. Poziom cen ropy w 1998 osiągnął rekordowo niską wartość 10,50$.

Jednakże obecna zależność nie przedstawia kilku informacji o rynkach. Z prostego powodu: ten rynek jest napędzany przez osoby handlujące na nim. Osoby te próbują odkryć jakieś reguły działania, następnie coś, co mogłoby być przedmiotem transakcji, a potem funkcjonować na nim z zyskiem jak najdłużej się da. Bez względu na podstawowe prawa i wartości ekonomii.

Obecnie rynek znajduje się na rozdrożu - szuka kierunku, w którym można byłoby podążyć. Śmiać się chce z wysiłków podejmowanych w celu znalezienia racjonalnych wyjaśnień dla istniejącej sytuacji. Zdumiewająca jest wypowiedź Jima Cramera, o tym iż sektor transportu potwierdza, że zwyżka na rynku ciągle trwa.

Jak dotąd, na rynku aż do marca 2009 roku handlowano opierając się na krótkoterminowej analizie technicznej, później handlowano ze względów sentymentalnych. Zignorowano podstawowe prawa i wartości ekonomii. Obecnie analizy techniczne nic nam nie mówią (mamy ładny trójkąt na wykresie S&P 500, prawda?), sentyment każe grać na zwyżkę, ale nie w aż tak skandaliczny sposób.

Istnieje nadzieja, iż kluczowe wartości gospodarcze w USA zaczną się poprawiać w pierwszym kwartale 2010 a za nimi pójdzie rynek papierów wartościowych. Być może doświadczymy poprawy sytuacji za oceanem jeszcze wcześniej. Przypuścimy, że PKB USA wykaże wzrost przez drugi kolejny kwartał z rzędu, co powinno być świetną wiadomością. Problem polega na tym, że raporty na temat płac z ostatniego kwartału nie były wcale takie dobre. Wzrost zarobków został osiągnięty bez wzrostu dochodu.

Lepsze niż oczekiwano dane dotyczące wzrostu zatrudnienia zwiększyły szanse na wyższe stopy procentowe w USA, co w rezultacie przyczyniło się do odrzucenia wzrostu wartości USD. Zwyżka dolara spowodowała wyprzedaż papierów wartościowych i złota, ponieważ inwestorzy wychodzą z pozycji dollar-carry trade.

Patrząc na wykresy (z prawej) przedstawiające S&P500, złoto oraz UUP (zwyżkujący dolar), i 10-letnie obligacje skarbowe, można zaobserwować ostatnio występujący brak powiązania, pomiędzy tymi trzema rynkami.

W dodatku, obserwacje MACD na S&P500, który pokazuje negatywną dywergencję, są znakiem, że obecne odbicie będzie się osłabiać, co z kolei może oznaczać krótkookresowy wzrost siły dolara. USD przekroczył średnią kroczącą z ostatnich 50 dni, która jest kluczowym wskaźnikiem do obserwacji na wszystkich rynkach i stanowi wyznacznik trendów przejściowych.

RomanC • 15 grudnia 2009, 18:08 !

Jednakże obecna zależność nie przedstawia kilku informacji o rynkach. Z prostego powodu: ten rynek jest napędzany przez osoby handlujące na nim... - banał! Każdy rynek jest napędzany przez osoby handlujące na nim.

Jak dotąd, na rynku aż do marca 2009 roku handlowano opierając się na krótkoterminowej analizie technicznej, później handlowano ze względów sentymentalnych. Zignorowano podstawowe prawa i wartości ekonomii. Obecnie analizy techniczne nic nam nie mówią...

- czyli te prawa nie okazują się święte i nie zawsze rynek im podlega. Jeśli teraz będzie korekta to będzie to wynikiem „zignorowania podstawowych praw i wartości ekonomii” czy sekwencją fal Elliotowskich?

Patrząc na wykresy (z prawej) przedstawiające S

Brak awatara

Dodawanie komentarzy dostępne jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się by móc skomentować ten wpis.

« Archiwum: Grudzień 2009 »
PoWtŚrCzPtSoNd
010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031